Niebieskie Pudełko Niemowlę Kolczyki dla noworodka – czy to dobry pomysł?

Kolczyki dla noworodka – czy to dobry pomysł?

Kolczyki-dla-noworodka--Niebieskie-Pudełko

W 2015 roku w Wielkiej Brytanii pojawiła się masowa petycja do rządu o zakazanie przekłuwania uszu noworodkom i niemowlętom. Czy to zbiorowa histeria, czy może dobry pomysł, służący ochronie zdrowia dzieci?

Zamknij oczy i pomyśl, ile znasz małych dziewczynek, które mają kolczyki „od zawsze”. Pewnie jest ich dość sporo, bo moda na przekłuwanie uszu jeszcze na porodówce rozprzestrzeniła się w ostatnich latach w zaskakujący sposób. Nie wszyscy się jednak z tym trendem zgadzają. Brytyjscy obrońcy praw dziecka nalegają, że ta procedura wiąże się z zupełnie niepotrzebnym narażaniem maluszków na ból i strach, co gorsza, motywowanym jedynie próżnością rodziców.

Dlaczego przekłuwamy malutkim dziewczynkom uszy?

Niestety, w przeciwieństwie do szczepień czy innych zabiegów mających służyć ochronie zdrowia dziecka, o których rodzic musi zadecydować nie czekając na opinię potomstwa, fundowanie niemowlętom kolczyków nie ma faktycznie żadnego racjonalnego uzasadnienia. Najczęściej zależy nam, aby córka wyglądała dziewczęco jeszcze w wózku i nikt nie mylił jej z chłopcem ze względu na łysą główkę. Moda na przebieranie kilkumiesięcznej dziewczynki w sukienki, opaski z kwiatami i balerinki to oczywiście nic więcej jak kaprys mam i babć, które rozczulają się potem nad pamiątkowymi fotografiami. Ale, o ile przebieranie dziecku nie powinno przeszkadzać, o tyle ingerencja w integralność jego ciała jest już nieco bardziej kontrowersyjna. Minie bowiem co najmniej pięć czy sześć lat zanim sama córka poczuje realną potrzebę, aby wyglądać jak księżniczka i zacznie śnić o połyskujących kolczykach, takich, jakie mają koleżanki w przedszkolu.

Co mówią zwolennicy przekłuwania?

Większość rodziców, którzy decydują się na kolczyki dla bardzo małej dziewczynki, nie widzi wielkiego problemu w niewinnej procedurze trwającej zaledwie kilkanaście sekund. Słychać wręcz głosy dorosłych już kobiet, którym przekłuto uszy w okresie wczesnego dzieciństwa, a które chwalą sobie efekt i sugerują, że w późniejszym wieku byłoby im trudno zdecydować się na bliskie spotkanie z pistoletem kosmetycznym. Przytacza się również powody kulturowe, łatwość rozróżnienia płci w wieku żłobkowym i przedszkolnym oraz niewinność samego zabiegu, który, faktycznie, w większości przypadków nie przynosi dziecku żadnej ujmy na zdrowiu. Rodzice po prostu chcą, aby ich wyśniona pociecha wyglądała pięknie.

Czy zabieg jest faktycznie w 100% bezpieczny?

Sama procedura przekłuwania uszu wykonywana jest dziś przez przeszkolone kosmetyczki lub lekarzy za pomocą profesjonalnego sprzętu. Niestety, w uchu powstaje rana, która, co do zasady, ma zawsze szansę bycia zalążkiem infekcji. Szacuje się, że co czwarty zabieg przekłucia uszu prędzej czy później owocuje zakażeniem, które objawia się bólem, zaczerwienieniem, opuchlizną, swędzeniem, a często także ropieniem. Jeśli dołożyć do tego fakt, że niemowlaki do 6 miesiąca mają bardzo słaby system odpornościowy, trudno się dziwić, że problemy się pojawiają i, niestety, wymagają zwykle leczenia antybiotykami. Pediatrzy mówią wręcz głośno o realnym ryzyku zarażeniem żółtaczką typu B lub C!

Drugim poważnym skutkiem ubocznym przedwczesnego przekłuwania uszu jest możliwość rozwinięcia poważnej alergii, najczęściej związanej w obecnością niklu w kolczykach. W tym kontekście złoto jest najbezpieczniejszym wyborem, ale i tak nie eliminuje w całości nieprzewidywalnych reakcji młodego organizmu na ciało obce.

 

A co z bólem przy przekłuwaniu?

Zdaniem zwolenników przekłuwania niemowlakowi łatwiej jest zapomnieć o bólu i obniża to poziom traumy związanej z zakładaniem kolczyków. I choć jest w tym stwierdzeniu ziarno prawdy, nie oznacza to wcale, że maluszek przechodzi przez upiększającą procedurę bezstresowo. Przekłuwanie uszu bowiem boli, nawet dorosłych, i to nie tylko w momencie aplikacji, ale także kilka godzin, a czasem nawet dni później. Jest to ból całkowicie niepotrzebny, dezorientujący i nie sprzyjający w żaden sposób poczuciu spokoju i bezpieczeństwa. Jeśli rana ulegnie zakażeniu, skazujemy leżącego maluszka na kolejne katusze, które zwykle są znacznie bardziej dotkliwe niż samo przekłucie. Oczywiście, można w takich przypadkach podawać dziecku paracetamol dla uśmierzenia boleści, ale pozostaje pytanie czy warto…

Małe dziecko z kolczykiem

Na tym jednak nie koniec możliwych powikłań po zbyt wczesnym przekłuciu uszu. Nawet prawidłowo zagojone rany mogą sprawiać poważne kłopoty, jeśli dojdzie do ich przypadkowego naderwania. Przewracające się z boku na bok maleństwo może przypadkiem zahaczyć kolczykiem o kocyk czy rękaw i wyrządzić sobie sporą krzywdę – łącznie z rozerwaniem małżowiny usznej. Starsze maluchy zaczynają być natomiast ciekawskie, chętnie obmacują uszy i mimo zakazów „majstrują” przy biżuterii. Niestety, znane są przypadki, że dziecku udało się odpiąć kolczyk i go połknąć!

Jak widać, w ostatecznym rozrachunku lista zagrożeń przemawia zdecydowanie przeciwko uleganiu modzie na niemowlęce kolczyki. Zdaniem ekspertów zawsze lepiej jest poczekać, aż córka dorośnie i sama zażyczy sobie przekłucia uszu, idealnie po skończeniu 7 lat.

 

 

Tagi: , , ,

Twoje korzyści z rejestracji

  • Udział w Niebieskim Konkursie
  • Darmowe e-booki
  • Darmowe szkolenia online
  • Newsletter z poradami na 34 tygodnie ciąży i 12 miesięcy życia dziecka
  • Oferty i zniżki dopasowane do Ciebie
  • Wymiana doświadczeń na Forum
ZAREJESTRUJ SIĘ

Zobacz również

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Forum

Forum

Pakiety

Pakiety

Placówki