Jak polubić karmienie piersią?

karmienie piersią

Ból, obrzmienie, budzenie w nocy, mlekotok, zmęczenie… Trudno się dziwić, że większość kobiet wyczekuje z niecierpliwością końca karmienia piersią, a część z niego nawet rezygnuje.

Z drugiej strony są kobiety, które osiągają ponoć stan euforii podczas karmienia. Wiąże się to z intymnością niezwykłej więzi między matką a noworodkiem, jak również z fizyczną stymulacją brodawek, która podświadomie wywołuje uczucie przyjemności. Ale osiągnąć taki poziom satysfakcji z karmienia to nie lada wyczyn, który udaje się nielicznym i zwykle dopiero przy którymś z kolei dziecku. Na szczęście, istnieje wiele dobrych i sprawdzonych rad, jak pomóc sobie polubić to najbardziej ludzkie z zajęć…

Dobry początek

Obserwacje wskazują, że kobieta, która zacznie karmić z pozytywnym podejściem, będzie nie tylko radzić sobie lepiej w dalszym ciągu, ale dłużej zachowa pokarm. Klucz do sukcesu to zacząć jak najprędzej, a więc od razu po porodzie. Przystawianie noworodka natychmiast do piersi powinno być praktyką bezwzględnie wymaganą od położników. Jeśli z jakiegoś powodu ci się to nie uda, nic straconego – noworodka nadal warto tulić do piersi jak najczęściej w ciągu pierwszych dób jego życia. Mały człowieczek jest neurologicznie zaprogramowany, aby szukać piersi i ją ssać i będzie to robić, jeśli tylko nie będziesz mu bronić dostępu.

Co ciekawe, istnieje zasadnicza różnica między karmieniem w koszuli z dziurą na pierś, a z odsłoniętą klatką piersiową. Eksperci jednogłośnie potwierdzają, że nie ma lepszego modelu karmienia niż nagi noworodek przytulony do nagiej klatki piersiowej mamy. Kontakt skóry ze skórą sprawia, że dziecko się uspokaja i jednocześnie stymuluje jego instynkt do ssania.

Pozycja ma znaczenie

Przewodników i porad na temat idealnej pozycji do karmienia są dziesiątki i na pewno znalezienie tej optymalnej dla ciebie jest drogą przez próby i błędy. Zamiast jednak ślepo słuchać tej czy innej ekspertki, spróbuj samodzielnie zmieniać i dostosowywać ustawienie ciała, obserwując reakcje dziecka. Ogólnie mówi się, że najbardziej naturalna jest pozycja pół-siedząca, w której matka jest odchylona do tyłu, a noworodek skierowany nosem do sutka i brzuszkiem do brzucha mamy. W ten sposób ma bowiem najlepszy dostęp do piersi i może się dobrze „przyssać”. Prawidłowe uchwycenie brodawki to zaś podstawa głębokiego ssania, które chroni przed zastojami mleka i bolesnymi zapaleniami.

Nieocenioną pomocą przy karmieniu, zwłaszcza dla debiutujących mam, są również poduszki, które pozwalają już na szpitalnym łóżku przyjąć wygodną pozycję, bez cierpienia katuszy fizycznych obolałego jeszcze ciała. Generalnie, niewskazane są pozycje, które stwarzają dystans między matką a dzieckiem lub wpychają pierś do buzi na zasadzie grawitacji. Ciekawostką laktacyjną jest również fakt, że noworodki piją chętniej, gdy ich stopy są w coś wtulone, np. w poduszkę, twoją nogę lub ramię.

Dopracuj technikę

Pozycja twojego ciała to jedno, ale równie ważne są detale, które decydują o efektywności ssania. Im lepiej dziecko pije, tym mniej odczuwasz komplikacji, maluszek jest spokojny i najedzony, a ty szczęśliwa. Przede wszystkim więc warto pamiętać, że brodawkę wkładamy do buzi dziecka, gdy jest ona szeroko otwarta, tak aby „uchwyt” był jak najpełniejszy. Nie należy przy tym przyciskać główki dziecka do piersi, ale raczej wspierać je po pleckami. Jeśli maluch ssie, ale ty odczuwasz ból, warto mimo wszystko odciągnąć niemowlę i przystawić raz jeszcze. Karmienie nie powinno być bolesne!

Podejście „ jakoś to wytrzymam, byle się najadł” to bardzo zły początek. Lepiej spędzić nieco więcej czasu, przystawiając częściej i próbując różnych metod, aby znaleźć pozycję i technikę, która będzie służyć obojgu. Jeśli maluszek płacze przy karmieniu, zachłystuje się lub prycha, a mleko leje się strumieniami to znak, że robisz coś nie tak. Poproszenie o radę konsultantkę laktacyjną może być najlepszym wyjściem z takiego impasu.

Skup się też na psychice

Karmienie piersią warto traktować jak seans medytacji – życie daje ci szansę, aby wyłączyć się na 20 minut z jego biegu, więc wykorzystaj to w pełni. Bez patrzenia na zegar, bez odliczania w myślach rzeczy, której jeszcze musisz zrobić. Szukając powodów do stresu podczas karmienia, krzywdzisz siebie i dziecko, a każda kolejna „sesja” pogarsza stan rzeczy. Relaksująca muzyka, miłe wspomnienia, piękny widok za oknem czy wreszcie obserwacja piąstek czy twarzyczki maluszka to jedyne bodźce, które warto dopuszczać do siebie.

Warto też przestać myśleć o karmieniu jako zadaniu do wykonania. Gdy zapomnisz o wypitych mililitrach, nie będziesz skupiać się na każdym przyroście wagi czy denerwować każdą nieregularnością w cyklu laktacji, wszystko pójdzie sprawniej. Bądź co bądź, natura przygotowała nas do tego zadania perfekcyjnie i kobiety dawały sobie dobrze radę na długo przed tym nim powstały podręczniki, filmy instruktarzowe i zalecenia pediatrów. A w tych zaleceniach można naprawdę się zgubić: „karm co 2 godziny”, „karm na zawołanie”, „karm każdą piersią po 10 minut”… to wszystko niepotrzebne wytyczne. Twój instynkt matki będzie wiedział lepiej, jeśli tylko go posłuchasz.

Szczęśliwa mama lubi karmienie piersią

Oczywiście na jakość i satysfakcję z karmienia przekłada się także sytuacja życiowa matki. Niewyspanie, ciągłe wyrzuty sumienia, kompleksy, strach przed określonymi pokarmami, zarazkami i przeciągami – to wszystko negatywne czynniki, które warto konsekwentnie eliminować. I choć brzmi to egoistycznie, praktyka pokazuje, że matki osiągają większe postępy w karmieniu piersią zaczynając się przejmować swoim

Tagi:

Twoje korzyści z rejestracji

  • Udział w Niebieskim Konkursie
  • Darmowe e-booki
  • Darmowe szkolenia online
  • Newsletter z poradami na 34 tygodnie ciąży i 12 miesięcy życia dziecka
  • Oferty i zniżki dopasowane do Ciebie
  • Wymiana doświadczeń na Forum
ZAREJESTRUJ SIĘ

Zobacz również

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Forum

Forum

Pakiety

Pakiety

Placówki