Niebieskie Pudełko Lifestyle Lifestyle Wypoczynek Wakacje z dzieckiem w duchu slow

Wakacje z dzieckiem w duchu slow

Slowfoodowiec to ktoś, kto lubi żyć przyjemnie. Raczej zwalnia niż przyśpiesza. Ma dla niego lub dla niej znaczenie jakość tego, co je i pije. Potrafi przejechać kilkadziesiąt kilometrów tylko po to, aby skosztować oryginalnych produktów, które wytworzono w miejscu, gdzie robi się je od lat w taki sam sposób. Omija Mc Donaldsy szerokim łukiem. Chce czuć smaki, zapachy i skupia się na przeżywaniu chwili. I ty możesz zostać slowfoodowcem.

Być jak ślimak

Slow Food to filozofia, sposób traktowania siebie, innych i całej planety. Wszystko zaczęło się na Placu Hiszpańskim w Rzymie, gdy w 1986 roku otwarto tam bar Mc Donalds.
Część mieszkańców uznała to za skandal i wyszła na ulice protestować. W ten sposób powstała organizacja, która przyjęła nazwę Slow Food, czyli Międzynarodowy Ruch dla Ochrony Prawa do Przyjemności. Oficjalnie Slow Food został założony 9 listopada 1989 roku w Paryżu. Jego Manifest poparli delegaci z Argentyny, Austrii, Brazylii, Danii, Francji, Niemiec, Węgier, Włoch, Japonii, Hiszpanii, Szwecji, Szwajcarii, Stanów Zjednoczonych i Wenezueli.
Slow Food to nazwa, która jest deklaracją – sprzeciwem wobec fast foodu, junk foodu, ujednoliconych produktów produkowanych przez wielkie koncerny, często z genetycznie modyfikowanych składników. Takie hamburgery czy pizza wszędzie smakują tak samo i wszędzie równie sztucznie. Carlo Petrini, założyciel ruchu mówi: – Nie chodzi tylko o jedzenie, ale i o styl życia: „slow life”, czyli cieszenie się w spokoju, bez pośpiechu, z przyjemności, jakie ono przynosi. Symbolem ruchu jest ślimak, niespieszny i „zawsze u siebie”,  bo nosi swój dom na plecach.

Dziś stowarzyszenie skupia ponad 80 tysięcy członków z 50 krajów. Światowym centrum smaku jest Bra, kilkudziesięciotysięczne miasteczko w Piemoncie. Tam znajdują się główne biura organizacji. Lokalne oddziały na całym świecie noszą nazwę convivów i zajmują się na swoim terenie promocją ruchu przez organizowanie wydarzeń, debat i innych inicjatyw. Osoby zaangażowane w działalność Slow Food szukają produktów zagrożonych wyginięciem, pomagają lokalnym producentom i hodowcom, uświadamiają konsumentom znaczenie ich wyboru przy zakupach. Ruch intensywnie działa w Polsce.

Zrób to sam

Wakacje to świetny moment, by chociaż wewnętrznie zaangażować się w ruch Slow Food. Warto z dziećmi odwiedzać gospodarstwa, pokazywać im prawdziwe krowy z bliska, dotknąć wspólnie wzrastających w ziemi roślin, rozetrzeć w dłoniach dojrzałe kłosy zboża. Można zabrać ze sobą atlasy przyrodnicze, poszukać roślin na skraju lasu, zrobić prawdziwy zielnik. Można przez lornetkę poobserwować dzikie ptaki. Spróbować samemu zrobić twaróg ze świeżego mleka. Można pozwolić dzieciom chodzić boso, dotykać stopami różnych rodzajów podłoża – piasku, żwiru, trawy, błota. Wakacje to czas, gdy można razem gapić się na chmury, bawić w lesie w chowanego, marzyć na kocu o niebieskich migdałach. Naprawdę odpocząć.

Aby móc się tak rozluźnić, trzeba być naprawdę blisko ze swoimi dziećmi. Noszenie niemowląt w chustach to jeden z filarów Rodzicielstwa Bliskości. Kilka lat temu nie istniało nawet tłumaczenie na język polski idei Attachment Parenting. W tej chwili to prężny ruch, angażujący coraz większą liczbę rodziców. Rodzicielstwo Bliskości jest kwestią równowagi, nie bycia pobłażliwym czy też liberalnym, a bycia uważnym. Chusta to narzędzie, które służy budowaniu relacji, więzi, ale też bardzo dobrze wpisuje się w codzienne życie, bo przecież rodzic, niosąc dziecko, ma wolne ręce. Może na przykład trzymać za rękę starszaka. Na wakacjach można dzięki temu wybrać się na długą wspólną wycieczkę do lasu czy nad rzekę. Pokazać dzieciom swoje zaangażowanie i uważność na otaczający nas świat. Poprzez własny przykład pochylenia nad biedronką zaproponujemy alternatywne zachowania wobec świata komputera, telewizora i nowoczesnych technologii. Jeśli nasza postawa będzie prawdziwa, zachwyci także dzieci, naturalnie zainteresowane przyrodą.

To „codzienność kształtuje poczucie smaku”, jak zauważył Piero Sardo, jeden z największych ekspertów serów na świecie i współzałożyciel ruchu Slow Food. Nie chodzi o to, żeby jadać zawsze w listopadzie piemonckie trufle, ale by znać odmiany polskich jabłek, wiedzieć, że oscypek to ser owczy i sezonowy, zwracać uwagę na przepisy babci, aby nie odeszły wraz z nią w zapomnienie. Uczyć dzieci smakować chleb, wąchać maliny, widzieć, jak wiatr porusza liśćmi drzew. Czuć, jeść i żyć z przyjemnością.

Twoje korzyści z rejestracji

  • Udział w Niebieskim Konkursie
  • Darmowe e-booki
  • Darmowe szkolenia online
  • Newsletter z poradami na 34 tygodnie ciąży i 12 miesięcy życia dziecka
  • Oferty i zniżki dopasowane do Ciebie
  • Wymiana doświadczeń na Forum
ZAREJESTRUJ SIĘ

Zobacz również

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Forum

Forum

Pakiety

Pakiety

Placówki