Niebieskie Pudełko Małe dziecko Zdrowie dziecka Na czym polega metoda Vojty? Ćwiczenia dla niemowląt.

Na czym polega metoda Vojty? Ćwiczenia dla niemowląt.

metoda-Vojty-Niebieskie-Pudelko

Są ludzie, którzy nazywają tą rehabilitację ciężkim sadyzmem. Inni zachwalają rezultaty, jakie przyniosła ich dzieciom, borykającym się z problemami rozwojowymi. Co myśleć o metodzie Vojty?

Profesor Vaclav Vojta urodził się w Pradze w 1917 roku. Mimo niemieckiej okupacji udało mi się ukończyć medycynę i zaczął specjalizować w neurologii dziecięcej. Od 1961 roku był szefem oddziału neurologii dziecięcej w klinice uniwersyteckiej w czeskiej stolicy. W czasie swojej długoletniej praktyki Vojta miał styczność z tysiącami noworodków i niemowląt, które w jakiś sposób odstawały od normy. Skupiał się w swojej pracy na dzieciach dotkniętych porażeniem mózgowym, lokalnymi niedowładami, skoliozą, dysplazją stawów biodrowych i wieloma innymi schorzeniami, które utrudniają lub uniemożliwiają funkcjonowanie w życiu dorosłym.

Na czym opiera się metoda Vojty?

Profesor miał niebywały instynkt i zmysł obserwatorski, tak, że w krótkim czasie nauczył się rozpoznawać objawy zaburzeń rozwojowych, zanim jeszcze były one oczywiste. Jego diagnoza opiera się na obserwacji refleksów u niemowląt, a w przypadku ich wadliwego występowania, korygowanie odruchów za pomocą ćwiczeń. W czasach, gdy nie istniały jest USG i tomografy, Vojta trafnie określał, które dzieci będą mieć w przyszłości problem z chodzeniem, mówieniem, pisaniem, itd. Potem pracował z nimi, odkrywając coraz to bardziej zaskakujące mechanizmy rządzące napięciem mięśniowym i ruchami głowy. Zmuszając maluchy do przyjmowania określonych pozycji, aktywował poszczególne partie mięśni, uczył małe organizmy nowej równowagi i stabilności, wzmagał rotację, gdzie było to wymagane i wywoływał naturalny opór, gdzie go brakowało. Niebywałe sukcesy tej terapii nie tylko motywowały profesora do dalszej pracy, ale stały się podstawą do rozwinięcia systemu rehabilitacji, który stosowany jest dziś na całym świecie.

Jak się ćwiczy „Vojtę”?

Dla rozpoczęcia terapii niezbędne jest spotkanie z wyszkolonym rehabilitantem, który przede wszystkim postawi prawidłową diagnozę. Nie zawsze jest ona tożsama z opiniami, które otrzymamy od klasycznych neurologów, ale częściej wychwytuje sygnały nieprawidłowego rozwoju fizycznego na bardzo wczesnym etapie. Ekspert, obracając ciałko niemowlaka na wszystkie i badając jego odruchy na klaśnięcia czy zbliżenia ręki do twarzy, ocenia równowagę neurologiczną i wynajduje słabe punkty. Obserwuje przy tym jak niemowlę podnosi czy trzyma głowę w określonych pozach, jak próbuje przemieścić się do innej pozycji, których partii mięśni używa przy ruchu. W dalszej kolejności dobiera indywidualne ćwiczenia, które polegają na układaniu niemowlęcia w określonych pozycjach i przytrzymywaniu przez jakiś czas. W ten sposób wykształcają się prawidłowe refleksy, a napięcie mięśniowe spada lub wzmaga się w określonych partiach ciała. Rehabilitant naciska często na bark czy pierś niemowlaka, korygując jego symetrię osiową. U starszych dzieci do ćwiczeń włącza się również kontrolowane ruchy kończynami czy głową.

Dla kogo te ćwiczenia?

Terapia Vojty jest przede wszystkim deską ratunku dla niemowląt dotkniętych porażeniem mózgowym, dysplazją stawów biodrowych czy skoliozą. Ale bardzo często znajduje zastosowanie również u pozornie zdrowych niemowląt, które na pewnym etapie wykazują niepokojące symptomy, np. obracają główkę tylko w jedną stronę albo napinają się dziwnie w łóżeczku, z płaczem odrzucając głowę w tył. Wskazaniem do terapii są również wszelkiego rodzaju przykurcze i asymetrie ciała, a także zaburzenia ssania czy połykania, nieprawidłowy uchwyt, brak koordynacji ciała czy poważne zaburzenia równowagi. Metoda Vojty ma bowiem wpływ nie tylko na kościec i mięśnie, ale także motorykę twarzy, funkcje oddechowe, system nerwowy, a także psychikę dziecka i jego sposób postrzegania świata.

Ćwiczenia można zacząć już w wieku trzech miesięcy, który jest optymalny z punktu widzenia perspektyw skuteczności, ale nie ma przeciwwskazań, aby terapii poddać dziecko roczne czy pięcioletnie. Metodę Vojty wykorzystuje się nawet u dorosłych cierpiących na schorzenia neurologiczne wpływające na koordynację ciała.

Kontrowersje wokół metody

Wokół terapii Vojty rozgorzała zaciekła dyskusja. Przeciwnicy wskazują m.in. że brakuje przekonywujących naukowych dowodów potwierdzających skuteczność tej czasochłonnej i trudnej metody. Faktycznie, całościowych i wnikliwych studiów wciąż nie ma, choć są badania potwierdzające, że na przykład po 8 tygodniach praktyki poziom zdiagnozowanej asymetrii ciała u niemowląt zdecydowanie się obniża, a 91% z nich płacze wyraźnie rzadziej i mniej niż przed rozpoczęciem leczenia. Wzmożone napięcie mięśniowe u maluszków bardzo często powoduje bowiem niekontrolowane i częste epizody napadowego płaczu.

Najbardziej jednak kontrowersyjne są reakcje dzieci na ćwiczenia. Choć bowiem terapia nie jest w żaden sposób bolesna, niemowlęta zwykle przeraźliwie płaczą przez całą sesję, która trwa od 5 do 20 minut i powinna być powtarzana 3-4 razy dziennie! Płacz ten związany jest zarówno z ograniczeniem swobody ruchu silnym uchwytem, jak i nienaturalnością samej pozycji. Dziecko przywykłe do leżenia krzywo, nie będzie bowiem „lubić” pozy wyprostowanej, a to samo odnosi się do prawidłowych z punktu widzenia fizjologii zgięć kończyn czy odchyleń główki. Dodajmy jeszcze, że o skuteczności metody decydują rodzice, którzy muszą sami w domu wykonywać pokazane przez terapeutę ćwiczenia i już łatwo zrozumieć przyczyny awersji. Wiele mam szczerze opowiada, że gdy tato ćwiczy z maleństwem, muszą wyjść z domu, aby nie słyszeć przeraźliwego płaczu.

Czy warto spróbować?

Spróbować na pewno warto. Metoda Vojty nie stwarza żadnego zagrożenia dla dziecka, a udokumentowane przykłady sukcesów są porażające. Dzieci z porażeniem mózgowym przy intensywnych, regularnych ćwiczeniach potrafią normalnie chodzić, pisać i rozwijać swoje pasje, kłopotliwe niemowlaki stają się spokojne, pogodne i zrelaksowane. Oczywiście, może się okazać, że nie podołamy stresowi związanemu ze „zmuszaniem” płaczącego dziecka do ćwiczeń i wtedy nie pozostaje nic innego, jak poszukać innej metody rehabilitacyjnej. Wielu rodzicom udaje się jednak poradzić sobie z własnymi emocjami dla dobra pociechy i wtedy mają szansę na naprawdę wspaniałe efekty.

Tagi: ,

Twoje korzyści z rejestracji

  • Udział w Niebieskim Konkursie
  • Darmowe e-booki
  • Darmowe szkolenia online
  • Newsletter z poradami na 34 tygodnie ciąży i 12 miesięcy życia dziecka
  • Oferty i zniżki dopasowane do Ciebie
  • Wymiana doświadczeń na Forum
ZAREJESTRUJ SIĘ

Zobacz również

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Forum

Forum

Pakiety

Pakiety

Placówki