smoczek_Niebieskie_Pudełko

Zanim maleństwo przyjdzie na świat, pojawiają się pierwsze dylematy. Przyszli rodzice, kompletując wyprawkę, niejednokrotnie już na tym etapie podejmują decyzje, ustalają strategie wychowania, pielęgnacji i opieki nad dzieckiem. Ostatnio na liście “must have” niemowlaka pod znakiem zapytania staje smoczek.

SMOCZEK SAMO ZŁO

Coraz częściej mówi się o niekorzystnym wpływie smoczka na zdrowie i rozwój dzieci. W społeczeństwie utworzyła się grupa, nazwijmy, “antysmoczkowców”, których na słowo “smoczek” przechodzi dreszcz negatywnych emocji. Zwracają oni szczególną uwagę na złe skutki nadmiernego, niewłaściwego korzystania ze smoczków. Ostrzegają rodziców przed ewentualnymi zagrożeniami, sugerując podjęcie wyzwania tzw. „wychowania bez smoczka”.

DLACZEGO SMOCZKOM MÓWI SIĘ „NIE”?

Dzieci używające smoczków są narażone na :

  • częstsze zapadanie na zapalenie ucha środkowego – nawet o 40%,
  • problemy z prawidłowym ssaniem piersi,
  • próchnicę,
  • wady zgryzu,
  • deficyty w rozwoju emocjonalnym spowodowane „gaszeniem” każdego płaczu smoczkiem,
  • słabszy rozwój aparatu artykulacyjnego,
  • opóźniony rozwój mowy,
  • wady wymowy w późniejszym dzieciństwie.

WYCHOWANIE BEZ SMOCZKA

Tak, jest możliwe uniknięcie korzystania z tego typu akcesoriów dla dzieci. Dzięki temu mama i tata w przyszłości nie mają problemu jak odzwyczaić dziecko od smoczka. Uważani są przez otoczenie za rodziców bardziej empatycznie podchodzących do problemów swoich dzieci, próbujących rozwiązać problem, zbadać przyczynę płaczu i zaradzić mu w inny sposób niż włożenie do ust „zatyczki”. U większych dzieci z silnym przyzwyczajeniem do smoczka, jego wypadnięcie z ust w nocy może stać się przyczyną częstych, gwałtownych pobudek, niejednokrotnie z salwą płaczu lub krzyku – dzieci bezsmoczkowe nie mają takiego kłopotu podczas snu.

CZY TO TAKIE PROSTE?

Niestety nie! (W zasadzie nic w opiece nad dzieckiem nie jest proste;-) ). Szczególnie trudne mogą okazać się początki, kiedy dziecko najedzone, wyspane, przewinięte dalej płacze, a do dyspozycji pozostaje mu tylko pierś – dostaje tę pierś i ssie. Nie z głodu – z potrzeby ssania, po prostu. Z czasem mamina pierś staje się lekiem na całe zło, uspokajaczem, usypiaczem, masażerem dziąseł itp. Mama jest wtedy niezastąpiona, a pozostawienie dziecka pod opieką innej osoby może okazać się niemożliwe. Wymaga to też anielskiej cierpliwości i niekończących się pokładów energii, bo bądźmy realistami, czasem aby uspokoić dziecko musimy się nieźle nagimnastykować. Jest jednak wielu  rodziców, którzy  nie zważając na potencjalne trudności, za punkt honoru stawiają sobie podjęcie próby wychowania bez smoczka, a podanie go będzie zwiastować porażkę.

WIELKA DEBATA NAD SMOCZKIEM – CZYLI NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ

Jak zresztą ze wszystkim, także w tej kwestii najważniejsze jest, by umieć znaleźć złoty środek. Czy podanie smoczka dziecku powinno oznaczać naszą klęskę? Nie! Czy matka ssącego malucha to „zła matka” albo ta „gorsza”? Oczywiście, że nie! Należy pamiętać, że smoczki zostały wynalezione i zaprojektowane jako odpowiedź na pierwotną potrzebę dziecka, czyli ssanie. Odruch ten wykształca się u maluszka już w okresie płodowym. Dzięki temu odruchowi noworodek może zaspokajać swój głód od pierwszych chwil po narodzinach. Jednak maluch ssie nie tylko kiedy jest głodny – ssie wszystko, co znajdzie się w jego ustach, ssie, gdy jest zmęczony lub przestraszony. Niektóre dzieci przychodzą na świat z tak silnym odruchem ssania, że nawet po karmieniu mają potrzebę dalszego ssania. Wówczas zbiawiennym okazuje się dobrze dobrany smoczek – pozwoli mu się wyciszyć i poczuć bezpiecznie.

KIEDY SMOK JEST OK?

Ze spokojnym sumieniem możemy posiłkować się smoczkiem, gdy:

  • obserwujemy u swojego dziecka silny odruch ssania;
  • dziecko ma trudności z zasypianiem- doskonale wycisza i ułatwia zasypianie. Co więcej, Amerykańska Akademia Pediatrii przyjmuje stanowisko, mówiące o tym, że zasypianie ze smoczkiem zmniejsza ryzyko wystąpienia zespołu SIDS (nagłej śmierci łóżeczkowej).
  • kiedy zauważymy u dziecka nawyk ssania kciuka- dziecko z niezaspokojoną potrzebą ssania prędzej czy później znajdzie substytut smoczka. Najczęściej zostaje nim własny kciuk. Nawyk ten jest o tyle niebezpieczny, że zwykle utrzymuje się bardzo długo, gdyż o wiele trudniej jest odzwyczaić od kciuka niż od smoczka. Powiedzmy sobie szczerze – smoczek zabierzesz, palca nie schowasz.

SMOCZEK MA SWOJE PLUSY!

Każdy kij ma dwa końce. To co ma swoje wady, ma również szereg zalet. W przypadku smoczków, warto podkreślić, że może okazać się niezastąpiony, w konkretnych sytuacjach:

  • w czasie dłuższych podróży lub spotkań, podczas stania w kolejce, gdy nie ma możliwości uspokoić dziecka przy piersi;
  • podczas nabożeństw czy uroczystości;
  • gdy noszenie, kołysanie, zabawianie nie przynosi skutku, a dziecko jest niespokojne;
  • w przypadku kolki – smoczek doskonale sprawdza się przy kłopotach małego brzuszka. Malec, który cierpi na kolkę próbuje się uspokoić, a wiadomo, że najlepsze ukojenie przynosi ssanie. Gdy będzie przystawiane do piersi, każda ilość dodatkowego pokarmu wzmaga dolegliwości i tworzy się błędne koło, któremu zaradzić może podanie smoczka;
  • gdy chcemy odzwyczaić dziecko od częstego karmienia w nocy;
  • gdy nasze pokłady cierpliwości się wyczerpały.

CO? JAK? I KIEDY? – KILKA SŁÓW O ZASADACH ROZSĄDNEGO KORZYSTANIA ZE SMOCZKÓW

  • Nie podawajmy smoczka noworodkom, do ok. 6-go tyg. życia, by nie zaburzyć treningu ssania piersi. Starajmy się najpierw uspokoić płaczące dziecko, ukołysać, znaleźć przyczynę płaczu i zaradzić jej.
  • Podawajmy smoczek tylko w określonych sytuacjach, gdy dobrze poznamy potrzeby dziecka i upewnimy się, że to jedyne, najlepsze rozwiązanie, lub gdy wszystkie metody zaradcze okazały się nieskuteczne, a dziecko nadal płacze. Nigdy nie podajemy smoczka „zamiast”!
  • Starajmy się używać go tylko w sytuacjach kryzysowych, nie dopuszczajmy do tego, by nasze dziecko spędzało całe dnie ze smoczkiem w buzi – smoczek uzależnia!
  • Dbajmy o to, by smoczek był dostosowany do wieku dziecka, zawsze czysty, wymieniany co 3 miesiące. Dla bezpieczeństwa nie przypinamy dziecku smoczka do ubrania łańcuszkami, tasiemkami itp., zwłaszcza do spania!
  • Pamiętajmy, by w odpowiednim czasie odzwyczaić dziecko od smoczka. Wrodzony odruch ssania z wiekiem słabnie, znacznemu osłabieniu ulega około 6-go miesiąca życia, natomiast całkowitemu wygaszeniu między 1 a 2 rokiem życia. Zauważmy, że starsze dzieci trzymają smoczek w buzi – nie ssają go, dlatego najlepiej oduczyć dzieci korzystania ze smoczków w okolicypierwszych urodzin. Im później, tym trudniej.

ZŁOTA RADA – ZDROWY ROZSĄDEK

Wiadomo, że rodzice chcą dla swojego dziecka jak najlepiej, chcą też być dobrze przygotowani zanim się urodzi. Nieuniknione jest gradobicie złotych rad z otoczenia. Niestety często bywają one sprzeczne ze sobą i generują nowe dylematy. Jednym z nich jest własnie smoczek – dla jednych wróg, dla innych przyjaciel. Pamiętajmy, że najlepiej nie stawać zawczasu po żadnej ze stron. Poznajmy swoje dziecko, jego potrzeby i wypracujmy nasz własny system. Warto mieć przygotowany w wyprawce smoczek, bo nigdy nie wiadomo kiedy może okazać się potrzebny, a rozsądnie stosowany, odstawiony w odpowiednim czasie, może być niezastąpiony, by przetrwać trudne chwile zarówno dla dziecka, jak i rodzica.


Żródła: www.parenting.pl. www.sosrodzice.pl, portal.abczdrowie.pl, www.logomama.pl, Kaz Cooke „Ciężarówką przez 9 miesięcy. Przewodnik p

Tagi: , ,

Twoje korzyści z rejestracji

  • Udział w Niebieskim Konkursie
  • Darmowe e-booki
  • Darmowe szkolenia online
  • Newsletter z poradami na 34 tygodnie ciąży i 12 miesięcy życia dziecka
  • Oferty i zniżki dopasowane do Ciebie
  • Wymiana doświadczeń na Forum
ZAREJESTRUJ SIĘ

Zobacz również

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Forum

Forum

Pakiety

Pakiety

Placówki