Niebieskie Pudełko Lifestyle Lifestyle Życie rodzinne Pierwszy rok dziecka …ostatnim małżeństwa?

Pierwszy rok dziecka …ostatnim małżeństwa?

Pierwszy_rok_dziecka_ostatnim_małżeństwa_Niebieskie_Pudełko

Ktoś się pojawia, coś znika – tak w skrócie można scharakteryzować zmianę, jaka zachodzi w związku po pojawieniu się pierwszej latorośli. Kobiety się buntują, mężowie uciekają, gniew i irytacja rosną. Czy można to jakoś pokonać?

Jancee Dunn, autorka książki „Jak nie nienawidzieć męża po urodzeniu się dziecka”, przerobiła kryzys pierwszego roku po porodzie na własnej skórze. Jak opowiada w wywiadzie dla australijskiej gazety „Sydney Morning Herald”, gdy jej córeczka miała tydzień małżonek zaczął… przygotowywać się do maratonu. Jej czas upływał na karmieniu i zmianie pieluch, a on znikał na 6-godzinne treningi, a potem weekendowe rajdy rowerowe. Egoizm czy naturalny męski instynkt?

Dylemat matki

Dunn w swoich poszukiwaniach prawdy na temat odwiecznego problemu pt. „żona jest matką, mąż szuka swojej drogi” przekopała liczne badania naukowe i zasięgnęła opinii specjalistów. Z jej analiz wyszło, że to antropologiczna pułapka powielana przez większość społeczeństwa. Bo uważamy powszechnie, że dobra mama to taka, która poświęca się dziecku bez ograniczeń, zaś mężczyzna oszołomiony zmianą i utratą pierwszego miejsca w sercu kobiety, musi się jakoś zdystansować do rzeczywistości. Jeśli ona mu na to pozwoli, to zostanie sama w domu z uczuciem frustracji, alienacji i skrajnego wyczerpania, które wydaje się tym boleśniejsze, że on sobie właśnie hula. Jeśli się hulankom sprzeciwi, to wzbudzi w nim bunt i złość, które w klimacie kolek, ulewań i niemowlęcych biegunek urosną jak grzyby po deszczu. I tak źle, i tak niedobrze.

A tymczasem miłość…

Czy para pałająca do siebie wielkim, szczerym uczuciem, która niejedno już razem przeżyła i zna się jak zły szeląg, nie powinna jednak wznieść się ponad takie kłopoty? Niestety, podłoże konfliktu między świeżymi rodzicami nie tkwi zwykle w psychologii i poziomie inteligencji emocjonalnej, ale w czystej biologii. Matka po porodzie jest zawsze obolała, zmęczona, wystraszona ilością obowiązków, skoncentrowana na niezrozumiałej fizjologii kilkutygodniowego organizmu. Nie jest praktycznie w stanie okazywać mężowi czułości, wyrozumienia i serdeczności, do których go przyzwyczaiła. Znika też element seksu, który choć może nie jest najważniejszy w związku, zdecydowanie jest najlepszym klejem i balsamem. Większość ojców również odczuwa skutki fizyczne powiększenia rodziny. Bo rano trzeba wstać do stresującej pracy, w której to on przecież tyra dla dobra wszystkich, a noc podzielona jest na bolesne kawałki zasypiania i budzenia się między krzykami.

Dziwne zaostrzenie uwagi

Nowy człowiek w domu to jednak nie tylko zmęczenie i fizyczne braki. Pamela Stock, redaktorka serwisu parents.com wspomina, że po porodzie zaczęła nagle dostrzegać fascynujące szczegóły, które wcześniej przechodziły jej koło nosa. Bo on tak fatalnie ścieli łóżko. Bo przesadza z wymogami bezpieczeństwa. Bo jest nerwowy i nagle zaczyna mu strasznie przeszkadzać, że ona kruszy przy jedzeniu…

Odwrócona od erotyki i poczucia wspólnoty uwaga zaczyna nagle skupiać się na detalach, które muszą wywołać jeden i drugi pojedynek na słowa. Zaczynamy dostrzegać siwe włosy, brudne skarpetki, niechlujstwo czy pedantyzm i to z zaostrzoną czułością. W poirytowaniu padają nieco pochopne oskarżenia i wyrzuty, o których jedna strona szybko zapomni, a druga zachowa jej głęboko w pamięci, aby wyciągnąć z rękawa asa przy następnej kłótni. I tak z brzydkich pojedynków robi się wojna, a każdy z partnerów okopuje się za własnym murem żali, rozczarowania i krzywdy.

Różnice pedagogiczne

Jakby tego wszystkiego było mało, pojawiają się zupełnie nowe pola do starć. Bo póki nie było dzieci, można było spokojnie skonstatować, że pochodzimy oboje z różnych domów i mamy różne nawyki. Gdy jednak w łóżeczku ląduje bezradny mały człowiek z połową twoich genów, którego trzeba wychować na ludzi, okazuje się, że poglądy na rodzicielstwo to temat budzący najwięcej złości i niedowierzania. Bo on uważa, że trzeba dać się małemu wykrzyczeć, żeby nauczył się usypiać sam, podczas gdy ona wie na pewno, że to krzywda dla dziecka. Bo on otwiera okna i hartuje, ona zamyka i chroni przed przeziębieniem. System drzemek, częstość karmienia, ingerencje babć i dziadków, zwyczaje kąpielowe, nowa moralność pt. jak zachowujemy się przed dzieckiem – wszystko to budzi w zmęczonych rodzicach wściekłość i ochotę do walki. Bo przecież to moje dziecko.

Zaakceptować rzeczywistość

Według Instytutu Badań nad Związkami w Seattle aż 2/3 par doświadcza w ciągu pierwszych trzech lat od narodzin dziecka poważnego kryzysu. Nie każda para go przeżyje – w ciągu pierwszych pięciu lat po porodzie 13% małżeństw się rozwiedzie, choć powody mogą być oczywiście różne. Statystyki mówią także, że najgorzej rokują związki, w których dziecko pojawiło się przed ślubem lub w trakcie pierwszego roku trwania małżeństwa. Ale to tylko liczby…

W rzeczywistości trzeba z góry założyć, że po narodzinach dziecka może być między wami kiepsko. Nawet, jeśli nie popadniecie w najbardziej standardowy kryzys, gdzie ona jest męczennicą, a on egoistą, i tak nie będzie łatwo. Bo im więcej mężczyzna będzie robić wokół dziecka, tym więcej może być wojen o sposób wychowania i wyliczania sobie co to ja wszystko robię dla domu. Każda para musi znaleźć swoją równowagę w tej próbie sił. Dobra wiadomość jest taka, że to wszystko mija. Przy odrobinie wyrozumiałości i cierpliwości, nawet, gdy gniew i żal zalewają właśnie umysł, ugryzienie się w język i odwrócenie na pięcie mogą być najlepszym sposobem na przeczekanie. Na przetrwanie.

Każda chwila

I choć najlepiej przygotować się na najgorsze i zaakceptować, że przed wami wyboisty kawałek drogi, w którym miłość będzie się nierzadko mieszać z nienawiścią, i tak w chwilach trzeźwości i względnego spokoju, warto drążyć skałę. Każda chwila spędzona we dwoje w pozytywnej atmosferze – każdy spacer, film, kolacja, szybki seks czy mały gest, wiercą dziury w narastającej górze kłopotów i pozwalają oddychać. Kiedyś, gdy maluch zacznie przesypiać noce, a każdy dzień z nim będzie wielką zabawą, te wyrwane z kryzysu chwile dadzą wam poczucie ciągłości i zasłonią wszystko złe, co było. A z drugim dzieckiem jest już zwykle znacznie łatwiej…

Tagi: , ,

Twoje korzyści z rejestracji

  • Udział w Niebieskim Konkursie
  • Darmowe e-booki
  • Darmowe szkolenia online
  • Newsletter z poradami na 34 tygodnie ciąży i 12 miesięcy życia dziecka
  • Oferty i zniżki dopasowane do Ciebie
  • Wymiana doświadczeń na Forum
ZAREJESTRUJ SIĘ

Zobacz również

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Forum

Forum

Pakiety

Pakiety

Placówki